10 lat temu byłam w Berlinie na demonstracji antyfaszystowskiej. Na kilka głównych ulic w dzielnicy Mitte wyległo – jak później podała prasa – kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Nie było symboli, każdy przyniósł swoją twarz. To byli zupełnie normalni, przeciętni mieszkańcy. Panowało milczenie i spokój. W tej wspólnej ciszy była wielka moc. Ci ludzie dokładnie wiedzieli dlaczego się tam zjawili. Zobaczyłam wtedy nowe Niemcy i ten widok sprawił że poczułam się bezpiecznie.
W sobotę 16 października w godz. 17.00 - 19.00 w szkole jogi Adama Bielewicza na Żurawiej 32 odbędzie się otwarcie gabinetu terapeutycznego, w którym będę przyjmowała razem z Elą Żuk-Widmańską w każdy wtorek i czwartek.
Planujemy pokaz masażu głowy, stóp i Kati Vasti (rozgrzewającego zabiegu na kręgosłup z olejem sezamowym).
Polecono mi ostatnio bardzo ciekawy artykuł o tym, jak naukowcy prowadzą badania nad powstawaniem przewlekłego bólu. Jest to taki rodzaj bólu, który np. może pozostać po dawno zaleczonych urazach i wiąże się z absurdalną wręcz nadwrażliwością na wszelkie bodźce, to znaczy że może boleć muśnięcie czy zmiana temperatury. Zwykłe leki nie działają w takich przypadkach, a z kolei dawki morfiny muszą być wciąż zwiększane, żeby utrzymać efekt przeciwbólowy, co prowadzi do uzależnienia. Naukowcy szukają więc innych leków. Nie będę tu streszczać artykułu, zainteresowanych odsyłam do grudniowego numeru „Świata Nauki”.
Podczas tej całej pouczającej lektury dręczyła mnie jedna myśl.